To był kolejny pracowity weekend. Drugi z kolei spędzony na poszukiwaniu
kreacji weselnej dla Mamy. Kolejne wydreptane ścieżki od sklepu do sklepu, i
NIESTETY kolejne zakupy. No bo tak trudno jest przejść obojętnie obok TAKICH
przecen! Niełatwo też było odmówić przyjemności spożywania – i suszaczek, i
alko-, i ciasto.... absolutnie nie sprzyjały mi te ostatnie weekendy w mocnym
postanowieniu zaciśnięcia pasa i portfela.
Była też cała masa zdjęć – głównie ludzkich, które teraz czekają na
obróbkę. Na szczęście udało mi się też uchwycić kilka kolorowych kadrów, które (prawie)
nie potrzebowały obróbki, a od samego patrzenia napełniły kolorową radością –
przynajmniej mnie... ;)
I have another difficult week behind me. I
promised myself to follow my diet and not to spend money. Unfortunately, I am
just a very weak woman who loves to buy (especially during sale’time) and to
eat –especially sushi with shrimps. So I bought again a few Absolutely
Necessary Clothes and I forgot about the promises given to myself. I felt guilty
again so to make my life more colorful I took some pictures – as always it has
improved my mood.
Some of these pictures are waiting for my
free time, but some of them are so full of summer colours and shapes. I hope
you will find them as interesting as I do... ;)












